Portal / Dom i rodzina Środa - 20 wrzesnia 2017 Eustachego, Faustyny, Renaty     "Sprawiedliwi mało mówią, a wiele czynią" - Z Talmudu
Szukaj     Szukaj wg branż Dodaj wpis
Menu
Wortal P II - Pokolenie JP2W
Oddać rodzinie to, co się jej należy
Człowiek to nie surowiec do badań
Dzisiejsza rodzina, Jaka jest - Jaka powinna być.
Familia unida! Rodzina zjednoczona!
Dziecko to nie surowiec do badań
Miłość a granice akceptacji
Rodzina i rodzice niedocenieni
Informacja rządu o sytuacji społecznej i materialnej rodzin
Uratowałam zycie syna
Technologia w służbie życiu
120 zł na każde dziecko
Rodziny wielodzietne? Ależ tak!
Zablokować finansowanie badań na komórkach macierzystych
ZABIJANIE DZIECI NIENARODOZNYCH JEST JAK HOLOKAUST
ZASIŁEK RODZINNY
Mamo nie pij!
Gry a zmiany w mózgu - psychologia

Szanowny Pan
Marek Jurek
Marszałek Sejmu RP

Dotarła do mnie kopia projektu uchwały Sejmu w sprawie przygotowania i wprowadzenia w życie Narodowego Programu Wspierania Rodziny, zredagowanego przez sejmową Komisję Rodziny i Praw Kobiet (druk nr 679). Ponieważ sprawa jest bliska memu sercu, a nadto obiektywnie poważna i nagląca, ośmieliłem się sformułować poniższe uwagi w celu wyrażenia poparcia dla wspomnianej inicjatywy i zarazem jej udoskonalenia.


Wypada na samym początku przypomnieć zdanie Jana Pawła II, ujmujące syntetycznie całe zagadnienie. Jan Paweł II powiedział: "Jako pierwotna komórka społeczeństwa, rodzina ma prawo oczekiwać wszelkiej pomocy od państwa, aby móc wypełniać właściwą sobie misję. Ustawy państwowe winny wyrażać troskę o jak najlepsze warunki bytowe rodziny i pomagać w realizacji jej zadań. Wobec coraz bardziej natarczywej tendencji do uprawomocnienia (...) namiastek związku małżeńskiego (...), obowiązkiem państwa jest popieranie i ochrona autentycznej instytucji rodziny, poszanowanie jej naturalnego kształtu oraz przyrodzonych i niezbywalnych praw" (Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 1994, nr 5). Dla większej jasności moje uwagi wyrażam w następujących, numerowanych punktach.
1. W 3. paragrafie projektu słusznie powiedziano: "Celem programu powinno być przygotowanie spójnej strategii polityki prorodzinnej państwa...". Nie chodzi więc o działania doraźne i powierzchowne, obliczone na krótkotrwały efekt. Chodzi o to, aby cała polityka państwa, to jest polityka społeczna, ekonomiczna, kulturowa - w ogóle polityka wewnętrzna - była logicznie i organicznie ukierunkowana ku popieraniu rodziny, ku jej wspomaganiu, zgodnie z zasadą, że państwo wobec rodziny pełni funkcję pomocniczą. Pomoc ze strony państwa jedynie umożliwia rodzinie pełnienie jej własnej misji, jak to stwierdził Papież.
2. Skonstruowanie takiej spójnej i konsekwentnej polityki rodzinnej wymaga, by na samym początku przyjąć prawidłową antropologicznie definicję rodziny, która będzie obowiązywała niezmiennie we wszystkich dokumentach i aktach prawnych dotyczących rodziny. Równocześnie przyjęcie takiej prawidłowej definicji musi łączyć się z określeniem miejsca i roli, jaka przysługuje rodzinie w całej strukturze państwa, w płaszczyźnie społecznej, prawnej i ekonomicznej. Oznacza to uznanie oryginalnej, niezbywalnej i suwerennej podmiotowości rodziny, w myśl tego, co napisał Jan Paweł II w Liście do Rodzin. Czytamy tam: "Osoba jest podmiotem i rodzina jest podmiotem, ponieważ tworzą ją osoby, w których jest ona 'zapodmiotowana'. Wypada powiedzieć więcej jeszcze: rodzina jest podmiotem bardziej jeszcze niż jakakolwiek inna społeczność. Jest podmiotem bardziej niż naród, niż państwo, niż społeczeństwo - nie mówiąc już o różnych formach międzynarodowych organizacji. Wszystkie te społeczności, zwłaszcza naród, o tyle mają własną podmiotowość, o ile otrzymują ją od ludzkich osób, a także od ich rodzin" (LdR nr 15).
3. Stosownie do tak wysokiej rangi przysługującej rodzinie w strukturze państwa należy stwierdzić - i potwierdzić ustawowo - że rola państwa polega na promowaniu rodziny w charakterze zaszczytnej służby wobec tej instytucji, która sama jedna legitymuje swoje istnienie i swoją naturę wolą samego Boga, wyrażoną w tajemnicy Stworzenia i Wcielenia. Stąd nie wolno się zgodzić na taką sytuację, w której rodzina staje się "ubogim klientem" lub tym bardziej żebrakiem (nędzarzem - jak świadczą wszystkie statystyki) - ubiegającym się o łaskawe "wsparcie" od państwa. W Uzasadnieniu projektu słusznie powiedziano, że nie chodzi o walkę z biedą rodzin wielodzietnych, ale o "wspomaganie i wspieranie rodziny jako takiej".
4. W związku z tym istotę (naturę) rodziny należy widzieć nie tylko poprzez jej "funkcje", które redukują sens rodziny do roli narzędzia usługowego i ograniczają jej rozumienie do teorii wypracowanych przez nauki empiryczno-opisowe, pomijające najgłębszą istotę rodziny, która nie tylko w światopoglądzie chrześcijańskim naznaczona jest głębią tajemnicy przekraczającej świat. Jeżeli nie ochroni się tego aspektu istnienia rodziny, nie ochroni się również godności i niepowtarzalności osoby ludzkiej, a wtedy sens istnienia państwa zostanie zredukowany do instytucji wspierającej zbiorowy egoizm jednostek pojmujących życie jedynie w duchu konsumpcji. W związku z tym należałoby skorygować pewne pojęcia lansowane przez mało pogłębioną socjologię (względnie demografię). Na przykład należy usunąć z użycia pojęcie "rodziny wielodzietnej", które stało się synonimem czegoś pozanormalnego, czegoś osobliwego, co budzi uczucie sensacji, jeśli nie litości lub przerażenia u pewnych ekspertów. Ze względu na dzietność, która jest istotną cechą rodziny, wolno dla celów praktycznych posługiwać się kategorią ilości, jednak przyjmując założenie, że rodzina liczna jest normą, a nie ekscesem. Proponuję podział rodzin ze względu na stopień dzietności: rodziny liczne (od 7 dzieci wzwyż), rodziny średnie (od 3 do 6 dzieci), rodziny szczątkowe (1-2 dzieci). Rodziny bez dzieci to oczywiście rodziny patologiczne lub rodziny pozorne. Każda normalna rodzina powinna być liczna.
5. W obliczu rozwijających się wrogich rodzinie tendencji ideologicznych, prawnych i politycznych należy jeszcze raz potwierdzić autentyczną (antropologicznie) definicję rodziny jako chronioną przez państwo. W związku z tym należy explicite wykluczyć możliwość jakiegokolwiek "zrównania" w prawie rodziny z tworami rodzinopodobnymi lub wręcz karykaturującymi rodzinę. Niebezpieczny precedens pojawił się u nas w związku ze spisem ludności, o czym mówiono na ostatnim posiedzeniu senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej (18 lipca). Chodzi o to, że w logicznej strukturze (nomenklaturze) spisu pojęcie rodziny zostało wtopione w analogiczne i mgliste pojęcie "gospodarstwa domowego", co może łatwo prowadzić do postawienia znaku równości między rodziną a "gospodarstwem" prowadzonym przez "dwoje plus pies" lub przez "dwie panie i dwa psy", lub przez "dwóch panów i wydrę". Ze spisu ludności wyszedł pewien paradoks polegający na tym, że pozornie rodzin jest 10 mln (upraszczając cyfry), ale prawdziwych rodzin, to jest małżeństw rodzących i wychowujących dzieci - 6 milionów. Ponieważ tendencja statystyczna zmierza ku niwelacji rodzin autentycznych na korzyść pseudorodzin, może dojść do tego, że w końcu definicja statystyczna rodziny będzie miała postać algebraiczną: A+B+X. I wtedy zostanie pogrzebana tożsamość antropologiczna rodziny, a społeczeństwo zamieni się w mieszaninę dwunogów i czworonogów.
6. Spójny i konsekwentny program polityki prorodzinnej musi zlikwidować wszelkie - naniesione przez historię i narzucone przez antyludzką ideologię - formy dyskryminacji rodziny. Ponieważ rodzenie i wychowanie dzieci (czyli wychowanie człowieka i budowanie substancji narodu) jest właściwym i najważniejszym zadaniem rodziny, dającym zarazem podstawę istnienia społeczeństwa i narodu, dlatego ta misja rodziny musi znaleźć swoje dowartościowanie w prawach społeczno-ekonomicznych rodziny, których nie wolno traktować jako "przywilejów" lub tym bardziej jako "łaski" ze strony państwa. Jako przykład haniebnej dyskryminacji podaję przykład z życia: kobiecie, rodzącej trzynaste dziecko, wpisano w kartotece izby porodowej w rubryce "zawód": "niepracująca".
7. Konkretnie mówiąc, ta pozycja społeczna, prawna i ekonomiczna rodziny powinna polegać na tym, że każda rodzina (autentyczna) powinna otrzymać mieszkanie ze specjalnego funduszu mieszkaniowego, na który pracuje całe społeczeństwo (a więc także rodziny). Należy wreszcie uznać za rzecz oczywistą, że wychowanie człowieka w rodzinie jest najtańszą, a zarazem najcenniejszą inwestycją społeczną. Powinno się dążyć do zlikwidowania żłobków, przedszkoli i domów dziecka, a zadania te powierzyć rodzinie, wyznaczając jej należne wynagrodzenie na prawach etatu. Powtarzam: nie "zasiłek", nie "zapomogę" czy coś w tym rodzaju. Rodzinie należy się sprawiedliwe wynagrodzenie za pełnienie najważniejszej misji społecznej. Należy skończyć z "łaskawością" państwa i instytucji społecznych; należy oddać rodzinie to, co się jej należy.
8. W szczególny sposób powinno się docenić pracę matki wychowującej dzieci, wyznaczając jej godziwe wynagrodzenie. Należy zaliczyć jej pracę domową jako podstawę do słusznej emerytury, przyznać jej prawo do koniecznych usług medycznych, do ogólnych korzyści społecznych i kulturalnych. Dobrze prowadzone rodziny uczynią zbędnymi olbrzymie koszty, jakie wiążą się z koniecznością prowadzenia instytucji zastępczych (wychowawczych, opiekuńczych, karnych, rehabilitacyjnych, terapeutycznych, odwykowych itd.). Rozumie się, że prawdziwe rodziny zasługują na wszelkie udogodnienia i ulgi podatkowe, nie jako "przywilej" lub "łaska", lecz jako słuszny wyraz uznania dla wartości ich zasług wobec państwa.
9. Użyłem wyżej wyrażenia "prawdziwe rodziny", ponieważ te słuszne prawa, o których mowa, nie mogą być przyznawane ludziom, którzy tylko wskutek błędnej terminologii przyjętej w statystyce zostali uznani za "rodzinę" wyłonioną z "gospodarstwa domowego". Takie pseudorodziny, które nie rodzą i nie wychowują dzieci, powinny być obciążone odpowiednio wysokimi podatkami, które się im należą, ponieważ nie uczestniczą w trudzie budowania społeczeństwa, lecz - (jeśli nie usprawiedliwia ich nieusuwalna niepłodność) - prowadzą pasożytniczy tryb życia. Tym bardziej nie można nigdy przyznać praw rodziny związkom homoseksualnym. Jeżeli jednak wchodzi w grę małżeństwo bez własnej winy niepłodne, powinno sobie stworzyć rodzinę drogą adopcji.
Zwracam uwagę na fakt, że wprowadzenie błędnej i mylącej terminologii do logicznego (logistycznego) schematu spisu ludności jest dowodem, że w pewnych kręgach fachowców od demografii czy statystyki pokutują zasady filozofii Marksa, Engelsa i Lenina, według których rodzina to wypadkowa procesów ekonomicznych i dlatego "gospodarstwo" jest potraktowane jako struktura nadrzędna w stosunku do rodziny. Najwyższy czas, by skorygować to myślenie odziedziczone po epoce barbarzyństwa.
10. Prawdziwa promocja rodziny na poziomie państwa domaga się wyeliminowania z życia społecznego wszelkich zjawisk, tendencji i instytucji, które propagują styl życia antyrodziny, popierają świadomie system działań nazwany przez Jana Pawła II w encyklice "Evangelium vitae" - "kulturą śmierci". Życie poczęte musi być ustawowo chronione w sposób absolutny i bez wyjątków. Niedopuszczalne jest szerzenie ideologii usprawiedliwiającej rozwody, antykoncepcję, sterylizację, prostytucję, pornografię, pedofilię czy różne zboczenia seksualne. Bez ochrony tej duchowej i moralnej sfery kultury nie obroni się rodziny i wszelkie hasła o popieraniu rodziny staną się żałosną farsą, jak kiedyś hasło o "wyzwoleniu kobiety" lub o "świadomym macierzyństwie". Dla ludzi, którzy propagują tego rodzaju antyrodzinne ideologie, a zwłaszcza walczą o "prawo do aborcji", nie powinno być miejsca w parlamencie; powinni oni być uznani za przestępców przeciw ludzkości.
11. Jest zrozumiałe, że w świetle tych postulatów należy zrewidować szereg ustaw, łącznie z Konstytucją, a także włączyć Kartę Praw Rodziny w korpus "praw fundamentalnych". Oczywiście, żadne prawo, które usiłuje nam narzucić Unia Europejska - jeśli jest przeciwne naszemu prawodawstwu (tak pojętemu jak wyżej) - nie może być uznane za prawo, lecz odrzucone jako bezwartościowy atentat. W samej organizacji państwa musi być przewidziane miejsce dla urzędu reprezentującego interesy rodziny, najlepiej o randze wicepremiera lub wiceprezydenta. Należy dowartościować prace instytutów badawczych w zakresie nauk o rodzinie (na przykład Instytutu Studiów nad Rodziną UKSW w Łomiankach), jak też przewidzieć dla ich absolwentów, jako specjalistów w dziedzinie problematyki rodziny, odpowiednie stanowiska w instytucjach społecznych i samorządowych.
Bardzo proszę o wzięcie pod uwagę powyższych myśli w realizacji Narodowego Programu Wspierania Rodziny.
Z należnym poważaniem
ks. dr hab. Jerzy Bajda
Warszawa, 24 lipca 2006 r.
"Nasz Dziennik" 2006-08-02
© Wszelkie prawa zastrzeżone - INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: IA Telekom