Portal / Dom i rodzina Wtorek - 19 wrzesnia 2017 Januarego, Konstancji, Leopolda     "Jeśli człowiek traci szacunek dla najmniejszej cząstki życia, traci szacunek dla całego życia" - Albert Schweitzer
Szukaj     Szukaj wg branż Dodaj wpis
Menu
Wortal P II - Pokolenie JP2W
Familia unida! Rodzina zjednoczona!
Oddać rodzinie to, co się jej należy
Człowiek to nie surowiec do badań
Dzisiejsza rodzina, Jaka jest - Jaka powinna być.
Dziecko to nie surowiec do badań
Miłość a granice akceptacji
Rodzina i rodzice niedocenieni
Informacja rządu o sytuacji społecznej i materialnej rodzin
Uratowałam zycie syna
Technologia w służbie życiu
120 zł na każde dziecko
Rodziny wielodzietne? Ależ tak!
Zablokować finansowanie badań na komórkach macierzystych
ZABIJANIE DZIECI NIENARODOZNYCH JEST JAK HOLOKAUST
ZASIŁEK RODZINNY
Mamo nie pij!
Gry a zmiany w mózgu - psychologia

Gromady podekscytowanych dzieci ze wszystkich zakątków globu, naturalnie z przewagą małych Hiszpanów, zawładnęły Walencją w dniach, gdy stała się ona światowym centrum rodzin. Dzieci wiodły prym, bo to z myślą o nich dorośli - na apel Ojca Świętego - pochylili się nad rolą rodziny jako wspólnoty przekazującej wiarę.


To dzięki dzieciom atmosfera V Światowego Spotkania Rodzin na ziemi lewantyńskiej była tak radosna i tak rodzinna. Nad malcami czuwali rodzice, ale nie tylko oni - wolontariusze starali się dobrze zorganizować im czas, pokazując ciekawe formy odpoczynku rodzinnego.
Najwięcej dzieci, w tym urocze bobasy uczepione rąk rodziców bądź rodzeństwa, kręciło się po Feria de Valencia, olbrzymim terenie wystawienniczym, gdzie można było zanurzyć się w tysiącu kulek (dobrze znanych również polskim dzieciom), przebrać się tak, że nawet rodzice mieliby trudności z rozpoznaniem, bezkarnie się umalować, pokicać w worku, posiedzieć w Klubie "Babala", podjeść smacznie, choć nie zawsze zdrowo, wytężyć umysł w pokoju gier, a ciało w atrakcjach sportowych, sprawdzając przy okazji kondycję tatusia. Z niewątpliwym talentem namalować swoją rodzinę i wziąć udział w układaniu puzzli. Jeśli jakieś dziecko było szczególnie ambitne, mogło trochę się poduczyć. Wiele zabaw, w które włączali się też niepełnosprawni, angażowało fantazję dzieci: zamieniały się w mimów, narratorów. Dzieci żonglerzy, dzieci akrobaci, dzieci tancerze, aktorzy, dzieci olbrzymy. - To prawdziwe szaleństwo - stwierdza z zachwytem uczestniczka z Gdyni. Same dzieci może spocone, ale szczęśliwe.
Czas płynął zbyt szybko, ale wiele rodzin zdążyło odwiedzić imponujące oceanarium w Mieście Sztuki i Nauki, awangardowym kompleksie architektonicznym w Walencji. Gościom podobało się tu wszystko: i wilki morskie, i eleganckie pingwiny, i najegzotyczniejsze ryby, i nieprawdopodobny pokaz umiejętności delfinów, które mają, owszem, swoje humory.
Dzieci dały też świadectwo pobożności. Podczas Różańca w intencji rodzin, który odmawiany był nad brzegiem Morza Śródziemnego, na plaży Malvarossa, spały tylko oseski. Inni młodzi czciciele Maryi wpatrywali się w niesioną w procesji figurę Matki Bożej Dobrej Przewodniczki i zachowywali się raczej dzielnie, mimo że modlitwa trwała niemal do północy. Rodzice i dziadkowie z uznaniem przyglądali się inscenizacji kolejnych tajemnic różańcowych, którą przygotowały uzdolnione dzieci z walenckich parafii. Modlitwa nieprzebranych rzesz na plaży, przy szumie fal i świetle lampionów, przywodziła na myśl spotkania pierwszych wspólnot chrześcijańskich.
Ponad 5 tys. osób wzięło udział w Kongresie Teologiczno-Pastoralnym poświęconym rodzinie, moderowanym przez przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Rodziny ks. kard. Alfonsa Lópeza Trujillo. Tu dzieci nie były już tak licznie obecne, choć sporo się o nich mówiło. Wystąpienia, dyskusje i świadectwa hierarchów Kościoła, naukowców, ekspertów, przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń katolickich dotykały najróżniejszych spraw związanych z przekazywaniem wiary w rodzinie. Reprezentanci innych wyznań podkreślali, że doniosły i aktualny temat obrony rodziny pełni funkcję jednoczącą. Omawiane były problemy dzieci, rodziców i dziadków (częściowo na osobnych kongresach) - a wszystko w perspektywie duszpasterskiej, w nastawieniu na poszukiwanie nowych metod pracy.
Kongres, w którym uczestniczyli również polscy hierarchowie - ks. kard. Stanisław Dziwisz i ks. bp Stanisław Stefanek - obradował przez kilka dni, a Walencja przygotowywała się na przyjazd Ojca Świętego i wielki finał. Rodziny poznawały siebie nawzajem. Każdy był dumny z tego, co ma - rozmaite ruchy kościelne zaangażowane w służbę rodziny (było ich w sumie ponad 150) wymieniały doświadczenia. Przy specjalnych stoiskach można było poznać takie ruchy i stowarzyszenia, jak: Droga Neokatechumenalna, Wspólnota św. Idziego, Domowy Kościół, Odnowa w Duchu Świętym, Komunia i Wyzwolenie, Australijskie Stowarzyszenie Rodzin czy Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
Było też gdzie się pomodlić. Grupa wiwatującej młodzieży przechadzała się z wielkimi wachlarzami, na ramionach których wypisane były takie ludzkie zaszczyty, jak: mama, tata, dziadkowie, rodzeństwo. Ulice, okna, balkony i... wózki ozdobiono proporczykami, chorągiewkami i napisami pokazującymi afirmację rodziny i miłość do Papieża. Pielgrzymi z różnych stron świata, nawet odległych - obu Ameryk, Australii, Azji - nosili ze sobą narodowe emblematy. Tu i ówdzie protestowano przeciw godzącej w rodzinę polityce lewicowego rządu José Zapatero, który m.in. zalegalizował związki osób tej samej płci, przyzwolił na adoptowanie przez nie dzieci i utrudnił katechizację. Do premiera, który w ubiegłą sobotę przyjechał do rządzonej przez opozycję Walencji, musiały dotrzeć pomrukiwania i gwizdy zebranych rodzin, niedających się omamić ideologii lansowanej przez zwolenników "nietypowych związków". - Wielu ludzi nadal wierzy w rodzinę - podkreślali Hiszpanie.
Przed barokową bazyliką Matki Bożej Opuszczonych, gdzie żywiołowo pozdrawiany Benedykt XVI spotkał się z seminarzystami i przewodniczył modlitwie "Anioł Pański", rozwieszono ogromny pachnący dywan. Wykonano go z płatków kwiatów i mchu, a przedstawiał spotkanie, na które Walencja - miasto kwiatów - tak czekała.
Uczestnicy święta rodzin, zwłaszcza ci rodem z Walencji, zapamiętają Benedykta XIV jako tego, który wspierał ich w żałobie w związku z niedawną katastrofą w metrze - zginęły w niej 42 osoby. Ojciec Święty zatrzymał się przy stacji Jesus, wyraził współczucie i solidarność z rodzinami ofiar i rannymi. Ludzie będą w nim widzieć także bezkompromisowego obrońcę rodziny. - Człowiek może się godnie narodzić i rozwijać tylko w rodzinie opartej na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety, bez rodziny nie ma przyszłości, rodziny mają prawo korzystać z należnych im praw - tłumaczył Papież praktycznie w każdym z punktów swego pobytu w Walencji. - Nic nie może zastąpić rodziny. Jest ona niezbędna dla narodów i społeczeństw - podkreślał. Zapamiętają go wreszcie jako "dziadka świata", jak z przymrużeniem oka nazwał Benedykta XVI włoski aktor Lino Banfi, który podczas wieczornego czuwania rodzin w Mieście Sztuki i Nauki dzielił się z milionem osób doświadczeniem miłości w swoim małżeństwie.
Nocne czuwanie z Ojcem Świętym przebiegało w dobrej, przyjaznej atmosferze, ludzie wsłuchiwali się w świadectwa rodzin z całego świata - niekiedy radosne, niekiedy bolesne - a potem niemal do rana miasto świętowało niczym jedna wielka rodzina. Był taki szczególnie ciepły moment, gdy Benedykt XVI wstał, by porozmawiać z niepełnosprawną dziewczyną, i jeszcze jeden, gdy na koniec transmisji realizator pokazał na telebimach szczęście na twarzy rodziców podnoszących do kamery swoją chorą córeczkę. Okrzyki na cześć Papieża było słychać jeszcze dobrze po północy - dzieci nie spały, pokrzepione pokazem sztucznych ogni.
Mszę Świętą za rodziny Benedykt XVI celebrował, używając Świętego Kielicha - bezcennej relikwii przechowywanej w walenckiej katedrze. Tym naczyniem miał się posługiwać Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. Zgromadzeni wpatrywali się także w słynącą łaskami figurę Matki Bożej Opuszczonych. Na Mszę Świętą przybyła hiszpańska rodzina królewska. Rodzinny wymiar Eucharystii podkreśliła obecność 600 małżeństw obchodzących swój złoty jubileusz.
Ojciec Święty ma nadzieję, że spotkanie w Walencji "przyniesie obfite owoce w jego licznych uczestnikach i wielu innych rodzinach na całym świecie".
Jolanta Tomczak "Nasz Dziennik"


© Wszelkie prawa zastrzeżone - INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: IA Telekom