Portal / Dom i rodzina Piatek - 17 sierpnia 2018 Anity, Elizy, Mirona     "Doniosłość teraĄniejszości rzadko jest natychmiast rozpoznana; następuje to dopiero o wiele póĄniej." Arthur Schopenhauer
Szukaj     Szukaj wg branż Dodaj wpis
Menu
Familia unida! Rodzina zjednoczona!
Oddać rodzinie to, co się jej należy
Człowiek to nie surowiec do badań
Dzisiejsza rodzina, Jaka jest - Jaka powinna być.
Dziecko to nie surowiec do badań
Miłość a granice akceptacji
Rodzina i rodzice niedocenieni
Informacja rządu o sytuacji społecznej i materialnej rodzin
Uratowałam zycie syna
Technologia w służbie życiu
120 zł na każde dziecko
Rodziny wielodzietne? Ależ tak!
Zablokować finansowanie badań na komórkach macierzystych
ZABIJANIE DZIECI NIENARODOZNYCH JEST JAK HOLOKAUST
ZASIŁEK RODZINNY
Mamo nie pij!
Gry a zmiany w mózgu - psychologia

Gromady podekscytowanych dzieci ze wszystkich zakątków globu, naturalnie z przewagą małych Hiszpanów, zawładnęły Walencją w dniach, gdy stała się ona światowym centrum rodzin. Dzieci wiodły prym, bo to z myślą o nich dorośli - na apel Ojca Świętego - pochylili się nad rolą rodziny jako wspólnoty przekazującej wiarę.


To dzięki dzieciom atmosfera V Światowego Spotkania Rodzin na ziemi lewantyńskiej była tak radosna i tak rodzinna. Nad malcami czuwali rodzice, ale nie tylko oni - wolontariusze starali się dobrze zorganizować im czas, pokazując ciekawe formy odpoczynku rodzinnego.
Najwięcej dzieci, w tym urocze bobasy uczepione rąk rodziców bądź rodzeństwa, kręciło się po Feria de Valencia, olbrzymim terenie wystawienniczym, gdzie można było zanurzyć się w tysiącu kulek (dobrze znanych również polskim dzieciom), przebrać się tak, że nawet rodzice mieliby trudności z rozpoznaniem, bezkarnie się umalować, pokicać w worku, posiedzieć w Klubie "Babala", podjeść smacznie, choć nie zawsze zdrowo, wytężyć umysł w pokoju gier, a ciało w atrakcjach sportowych, sprawdzając przy okazji kondycję tatusia. Z niewątpliwym talentem namalować swoją rodzinę i wziąć udział w układaniu puzzli. Jeśli jakieś dziecko było szczególnie ambitne, mogło trochę się poduczyć. Wiele zabaw, w które włączali się też niepełnosprawni, angażowało fantazję dzieci: zamieniały się w mimów, narratorów. Dzieci żonglerzy, dzieci akrobaci, dzieci tancerze, aktorzy, dzieci olbrzymy. - To prawdziwe szaleństwo - stwierdza z zachwytem uczestniczka z Gdyni. Same dzieci może spocone, ale szczęśliwe.
Czas płynął zbyt szybko, ale wiele rodzin zdążyło odwiedzić imponujące oceanarium w Mieście Sztuki i Nauki, awangardowym kompleksie architektonicznym w Walencji. Gościom podobało się tu wszystko: i wilki morskie, i eleganckie pingwiny, i najegzotyczniejsze ryby, i nieprawdopodobny pokaz umiejętności delfinów, które mają, owszem, swoje humory.
Dzieci dały też świadectwo pobożności. Podczas Różańca w intencji rodzin, który odmawiany był nad brzegiem Morza Śródziemnego, na plaży Malvarossa, spały tylko oseski. Inni młodzi czciciele Maryi wpatrywali się w niesioną w procesji figurę Matki Bożej Dobrej Przewodniczki i zachowywali się raczej dzielnie, mimo że modlitwa trwała niemal do północy. Rodzice i dziadkowie z uznaniem przyglądali się inscenizacji kolejnych tajemnic różańcowych, którą przygotowały uzdolnione dzieci z walenckich parafii. Modlitwa nieprzebranych rzesz na plaży, przy szumie fal i świetle lampionów, przywodziła na myśl spotkania pierwszych wspólnot chrześcijańskich.
Ponad 5 tys. osób wzięło udział w Kongresie Teologiczno-Pastoralnym poświęconym rodzinie, moderowanym przez przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Rodziny ks. kard. Alfonsa Lópeza Trujillo. Tu dzieci nie były już tak licznie obecne, choć sporo się o nich mówiło. Wystąpienia, dyskusje i świadectwa hierarchów Kościoła, naukowców, ekspertów, przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń katolickich dotykały najróżniejszych spraw związanych z przekazywaniem wiary w rodzinie. Reprezentanci innych wyznań podkreślali, że doniosły i aktualny temat obrony rodziny pełni funkcję jednoczącą. Omawiane były problemy dzieci, rodziców i dziadków (częściowo na osobnych kongresach) - a wszystko w perspektywie duszpasterskiej, w nastawieniu na poszukiwanie nowych metod pracy.
Kongres, w którym uczestniczyli również polscy hierarchowie - ks. kard. Stanisław Dziwisz i ks. bp Stanisław Stefanek - obradował przez kilka dni, a Walencja przygotowywała się na przyjazd Ojca Świętego i wielki finał. Rodziny poznawały siebie nawzajem. Każdy był dumny z tego, co ma - rozmaite ruchy kościelne zaangażowane w służbę rodziny (było ich w sumie ponad 150) wymieniały doświadczenia. Przy specjalnych stoiskach można było poznać takie ruchy i stowarzyszenia, jak: Droga Neokatechumenalna, Wspólnota św. Idziego, Domowy Kościół, Odnowa w Duchu Świętym, Komunia i Wyzwolenie, Australijskie Stowarzyszenie Rodzin czy Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
Było też gdzie się pomodlić. Grupa wiwatującej młodzieży przechadzała się z wielkimi wachlarzami, na ramionach których wypisane były takie ludzkie zaszczyty, jak: mama, tata, dziadkowie, rodzeństwo. Ulice, okna, balkony i... wózki ozdobiono proporczykami, chorągiewkami i napisami pokazującymi afirmację rodziny i miłość do Papieża. Pielgrzymi z różnych stron świata, nawet odległych - obu Ameryk, Australii, Azji - nosili ze sobą narodowe emblematy. Tu i ówdzie protestowano przeciw godzącej w rodzinę polityce lewicowego rządu José Zapatero, który m.in. zalegalizował związki osób tej samej płci, przyzwolił na adoptowanie przez nie dzieci i utrudnił katechizację. Do premiera, który w ubiegłą sobotę przyjechał do rządzonej przez opozycję Walencji, musiały dotrzeć pomrukiwania i gwizdy zebranych rodzin, niedających się omamić ideologii lansowanej przez zwolenników "nietypowych związków". - Wielu ludzi nadal wierzy w rodzinę - podkreślali Hiszpanie.
Przed barokową bazyliką Matki Bożej Opuszczonych, gdzie żywiołowo pozdrawiany Benedykt XVI spotkał się z seminarzystami i przewodniczył modlitwie "Anioł Pański", rozwieszono ogromny pachnący dywan. Wykonano go z płatków kwiatów i mchu, a przedstawiał spotkanie, na które Walencja - miasto kwiatów - tak czekała.
Uczestnicy święta rodzin, zwłaszcza ci rodem z Walencji, zapamiętają Benedykta XIV jako tego, który wspierał ich w żałobie w związku z niedawną katastrofą w metrze - zginęły w niej 42 osoby. Ojciec Święty zatrzymał się przy stacji Jesus, wyraził współczucie i solidarność z rodzinami ofiar i rannymi. Ludzie będą w nim widzieć także bezkompromisowego obrońcę rodziny. - Człowiek może się godnie narodzić i rozwijać tylko w rodzinie opartej na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety, bez rodziny nie ma przyszłości, rodziny mają prawo korzystać z należnych im praw - tłumaczył Papież praktycznie w każdym z punktów swego pobytu w Walencji. - Nic nie może zastąpić rodziny. Jest ona niezbędna dla narodów i społeczeństw - podkreślał. Zapamiętają go wreszcie jako "dziadka świata", jak z przymrużeniem oka nazwał Benedykta XVI włoski aktor Lino Banfi, który podczas wieczornego czuwania rodzin w Mieście Sztuki i Nauki dzielił się z milionem osób doświadczeniem miłości w swoim małżeństwie.
Nocne czuwanie z Ojcem Świętym przebiegało w dobrej, przyjaznej atmosferze, ludzie wsłuchiwali się w świadectwa rodzin z całego świata - niekiedy radosne, niekiedy bolesne - a potem niemal do rana miasto świętowało niczym jedna wielka rodzina. Był taki szczególnie ciepły moment, gdy Benedykt XVI wstał, by porozmawiać z niepełnosprawną dziewczyną, i jeszcze jeden, gdy na koniec transmisji realizator pokazał na telebimach szczęście na twarzy rodziców podnoszących do kamery swoją chorą córeczkę. Okrzyki na cześć Papieża było słychać jeszcze dobrze po północy - dzieci nie spały, pokrzepione pokazem sztucznych ogni.
Mszę Świętą za rodziny Benedykt XVI celebrował, używając Świętego Kielicha - bezcennej relikwii przechowywanej w walenckiej katedrze. Tym naczyniem miał się posługiwać Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. Zgromadzeni wpatrywali się także w słynącą łaskami figurę Matki Bożej Opuszczonych. Na Mszę Świętą przybyła hiszpańska rodzina królewska. Rodzinny wymiar Eucharystii podkreśliła obecność 600 małżeństw obchodzących swój złoty jubileusz.
Ojciec Święty ma nadzieję, że spotkanie w Walencji "przyniesie obfite owoce w jego licznych uczestnikach i wielu innych rodzinach na całym świecie".
Jolanta Tomczak "Nasz Dziennik"


© Wszelkie prawa zastrzeżone - INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: IA Telekom